Click on the slide!

Z półki górnej i dolnej...

Wulkaniczne pyły dały się Europie we znaki, powodując braki pewnych towarów na półkach sklepowych.

Badania konsumenckie ujawniają, że programy lojalnościowe stosowane przez sieci sklepów nie przyciągają konsumentów...

Więcej...
Click on the slide!

Książę Karol ponownie w POSK-u

yła to druga wizyta następcy tronu w POSK. Poprzednio odwiedził ten ośrodek na początku marca.

Wizyta księcia Karola dowodzi, że interesuje się on sprawami polskiej społeczności.

Więcej...
Click on the slide!

Londyn oddaje cześć ofiarom katastrofy

Ludzie powoli się przesuwając, w skupieniu czekali na swoją kolej.

To, co charakterystyczne w takich chwilach, to cierpliwość...

Więcej...
Click on the slide!

Co kryje skorupka?

Orzechy chronią nas przed chorobami serca oraz nowotworami, pozwalają zachować sprawny umysł

Orzechy to ważny element zdrowej diety, wiedzą o tym dobrze wegetarianie, którzy często sięgają po orzechy, by utrzymać zdrowy bilans…

Więcej...
Strona główna | Artykuły | Zdrowie | Jak „przeżyć” śmierć bliskiej osoby?
Reklama
Jak „przeżyć” śmierć bliskiej osoby? PDF Drukuj Email
Autor: Agnieszka Anna Dymerska   
Poniedziałek, 08. Grudzień 2008 14:17


Śmierć ukochanej osoby (niezależnie od sytuacji i wieku) jest ogromną stratą i bolesnym ciosem, zadanym znienacka, najbliższym. I tak jak każdy jest inny, tak też w indywidualny i jedyny na swój sposób przeżywane są  tragedie. Jedni radzą sobie lepiej inni gorzej, sposoby na radzenie sobie ze smutkiem po stracie najbliższej osoby są  różne.

Rozpacz, smutek, płacz, zamkniecie się na  innych (aby nie stracić już nikogo), milczenia i tłumienie tego w sobie, czyli życie jakby nic się nie wydarzyło, oskarżanie innych i bunt.... Żadna  śmierć nie jest sprawiedliwa, mimo, że możemy tłumaczyć to sobie na różne sposoby. Pomimo, odmiennych okoliczności śmierci: choroba, tragiczny wypadek, starość – ból i szok, jest tak samo trudny do wyobrażenia i przeżycia.

Żałoba

„Moja śp. Mama, w wyniku tragicznego wypadku, leżała w szpitalu dwa tygodnie walcząc o swoje życie, a my – rodzina wraz z nią. Diagnozy zmieniały się trzy razy dziennie raz dobrze – raz źle, i my trzy razy dziennie cieszyliśmy się z poprawy lub na zmianę, wpadaliśmy w rozpacz, gdy było gorzej. Pomimo tych trudnych chwil nadziei i rozpaczy, ogromnym szokiem była wiadomość o jej śmierci. Czas przygotowania do pogrzebu oraz wiele miesięcy potem wszyscy byliśmy w ogromnym szoku i żyliśmy jak byśmy byli otoczeni szklaną ścianą, oddzielają nas od rzeczywistości. Uczucia, niedowierzania, ulgi, że śp. Mama już nie cierpi, zaprzeczenie, bunt, – dlaczego ona, taka młoda, żywa i towarzyska osoba musiała umrzeć. Wątpliwości i pytania – jak żyć bez niej, jej uśmiechu, ciepła, wsparcia?....., pojawiały się kilka razy dziennie.

Dla mnie szok trwał kilka miesięcy, a ból tak ogromny i czasami tak obezwładniający, że uciekłam w „załatwianie spraw dnia codziennego i ukaranie winnego śmierci Mamy” – praca, dom, procesy sądowe, i inne sprawy, aby wrócić do domu tak zmęczoną, by tylko spać i nic nie czuć.”(cytat przytoczony za zgodą osoby zwierzającej się)

Pod podobnym scenariuszem mogłoby podpisać się bardzo wiele osób. Ci, którzy są w żałobie, jak i ich bliscy, zadają sobie jedno pytanie – jak to przeżyć? Co zrobić, aby mniej bolało serce, aby „przeżyć” i móc dalej „żyć”? Mówić, czy milczeć? Płakać czy unikać wzruszeń? Czy rzucić się w wir zajęć, czy pozostawić przez jakiś czas pewne sprawy nieruszone? Kiedy jest dobry czas na....?

Jak samemu „przeżyć” ten czas?

Jak innym pomóc przejść przez ten trudny czas? Nie bez powodu, od wieków przyjmowano, że osoby w pogrążone w żałobie noszą ubrania w czarnych kolorach przez okres 12 miesięcy. Dlaczego?

Symbolika czarnego koloru jest czytelna dla wszystkich i oznacza, że osoba nosząca ubrania w tymże kolorze jest pogrążona w żałobie. Jest to „niema prośba o specjalne traktowanie” – z czułością, wyrozumiałością milczeniem, bez zadawania pytań, które przywołują bolesne wspomnienia. Przez okres dwunastu miesięcy, będzie przechodziła proces akceptacji nowej sytuacji i „życia po śmierci bliskiej osoby”. Jak widać, jest to długi, lecz niezbędny proces, przejścia przez wszystkie pory roku, aby kolejny rok rozpocząć „na nowo”. Jest to roczny czas przyzwolenia na wyciszenie, może chwilową  samotność i „wypłakanie wszystkich łez” w szacunku i wsparciu otoczenia.

Jak sobie pomóc w „przeżyciu żałoby”?

Niestety, my „dzieci XXI wieku” nie pozwalamy sobie na słabość. Chcemy pędzić do przodu i to jak najszybciej. Przyspieszanie lub spowalnianie rocznego  procesu żałoby, może powodować w nas różne niepożądane stany: jak np. chroniczne zaziębienia, napady złości lub huśtawka nastrojów.

Pozwólmy sobie na pojawiające się wzruszenie, obniżony nastrój, czasami poszukiwanie samotności lub wsparcia u innych osób. Dajmy sobie pełne zezwolenie na bunt i gniew i wszystkie emocje, które się pojawiają, gdyż emocje są dobre, tylko ich dekonstrukcyjne odreagowywanie jest złe. Zrealizujmy wewnętrzną potrzebę bycia wysłuchanym (projekt wysłuchiwania  zwierzeń), gdzie zostaniesz wysłuchany bez otrzymywania rad. Uczucia buntu i niedowierzania są także naturalnymi towarzyszami osób pogrążonych w żałobie.

„Ucieczki w ... od”

Mechanizmy obronne są  naszą  ludzką  naturą, a co za tym idzie, a pojawiają się zawsze w sytuacjach stresu, podczas każdej zmiany w rutynie życia. Mają  za  zadanie „pomóc” zaadaptować się do nowych warunków, stają się sposobami na rozwiązywanie trudnych sytuacji.

Śmierć bliskiej osoby automatycznie wywołuje w nas ogromne emocje i organizm oraz psychika  dąży do równowagi sprzed traumatycznego wydarzenia. Sięga po mechanizmy, które dotychczas działały – praca, zabieganie lub odizolowanie się od źródła  stresu.

Niektórzy poszukują „ocalenia” w zajęciach pragmatycznych (praca, dom, inne) do tego stopnia, aby padać ze zmęczenia i szybko zasnąć, aby nic nie czuć. Pomaga to, na krótką metę w „przetrwaniu tego najtrudniejszego czasu”, kiedy ból jest nieznośny. Niestety, wydłuża czas „emocjonalnej żałoby nawet o kilka lat.

Zdarza się też, że osoby świadomie wypierają fakt, śmierci ukochanej osoby. Zmieniają miejsce zamieszkania, grupę przyjaciół i znajomych, aby nic nie przypominało bolesnej straty. Efektem jest „zamknięcie serca”, aby już nikt nie zranił, wymazanie całkowite z pamięci i oziębłość emocjonalna.

A jak pomóc innym?

Być obok. Przytulić, pogłaskać, zwłaszcza, gdy płaczą nadal przytulić, nie pytać, lecz milczeć i czekać aż ucichną. A wówczas otrzeć łzy w milczeniu i czułości. A gdy mówią – pozwolić mówić/ krzyczeć, wyrażać emocje.... i......słuchać w milczeniu (bez doradzania, pocieszania), bo nasze słowa nic nie zmienią, a  wręcz  zakłócą  ciszę, której osoba potrzebuje do wyrażania swobodnie targających ją emocji.

Jeśli chcemy cokolwiek powiedzieć to niech nasze słowa, gesty, przesyłane kwiaty, mówią: „Jestem z Tobą”, „Jestem tu dla  Ciebie”, „Jednoczę się z Tobą w tym żalu”. Słowa miłości i wsparcia  są  niezwykle kojące i terapeutyczne. Dlaczego? Bo tylko tego potrzebują, bo o to proszą ich zranione i pogrążone w smutku po stracie serca. W milczeniu proszą: „Zostań przy mnie”, „Mocno mnie przytul i kochaj mnie”.

„....W moim przypadku, znalazłam pomoc u wolontariusza „wysłuchującego zwierzenia”. Tu w Anglii jestem z dala od rodziny i najbliższych, a jednak było mi łatwiej otworzyć się osobie obcej, gdyż wiedziałam, że wolontariusz będzie słuchał – a to jest to, co moje pogrążone w smutku serce potrzebowało, czyli empatycznego, współczującego słuchacza, który nie doradza tylko słucha i zatrzyma dla siebie.” (cytat przytoczony za zgodą osoby zwierzającej się)

Kiedy jednak udać się po pomoc do psychologa?

Przyspieszanie, spowalnianie, wypieranie lub „zamęczanie się”, na początku przynosi ulgę w bólu, niestety w dalszej perspektywie czasu skutek jest odwrotny od pożądanego, gdyż nagromadzone emocje, muszą znaleźć ujście. Pod przykrywką wesołej twarzy kryją się zbolałe serca, przepłakiwane noce, niekontrolowane wzruszenia – wówczas dobrze jest wrócić do tego pierwotnego bólu wraz z psychologiem, gdyż powody ucieczki od emocji mogą być bardziej złożone i pomoc specjalisty będzie wskazana.

 

Warto natychmiast wybrać się na konsultacje z psychologiem, kiedy śmierć bliskiej osoby, wydarzyła się w okolicznościach tragicznych, nagle albo gdy osoba  w żałobie nie miała szans pogodzić się ze zmarłym. Dlaczego? Z prostej przyczyny, ponieważ  bliscy są równie mocno zaangażowane emocjonalnie i w tej sytuacji, mogą nie dostrzec pewnych symptomów. Specjaliści, posiadają konieczną wiedzę, doświadczenie i umiejętności w rozmowach terapeutycznych, aby pomóc w „przeżyciu” trudnych sytuacji w sposób łagodny i konieczny do zdrowego funkcjonowania każdego z nas.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Agnieszka  Anna  Dymerska – członek Polish Psychologists’ Club, pedagog resocjalizacyjny; nauczyciel Montessorii; terapeuta czytania w języku angielskim, pracuje w szkole w Special Educational Needs Department.

Do psychologa z Polish Psychologists’ Club możemy pójść z każdym problemem, sytuacją trudną i stresującą. Pomaże on nam zobaczyć sytuację z wielu stron i zrozumieć nasze działania  oraz  ma  za  zadanie pomóc  nam je zmienić, aby zdrowiej funkcjonować.

Pomoc psychologiczna przez telefon w każdą środę między 19.00 a 21.00 pod numerem 020 3239 4010.

 

Dyżury on-line na Forum Goniec.com – poradni psychologiczno-pedagogicznej (PPC) – w każdy wtorek (18.00 – 20.00) - bezpłatna pomoc psychologiczna oraz w każdy czwartek (18.00 – 20.00) - bezpłatna pomoc pedagogiczna

Dyżury poradni psychologiczno pedagogicznej – w każdą niedzielę 12.00 –14:00 w Stockwell i w czwartek 17:30 – 20:00 w Haringey. (zapisy – Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. )

*Wysłuchiwanie Zwierzeń, projekt Polish Psychologists’ Club (www.polishpsychologistsclub.org), w którym wolontariusze empatycznie słuchają (bez doradzania) każdego, kto chce się podzielić tym co go w życiu absorbuje  – czyli dzielenie się smutkami i radościami z życia.

Klub Orła Białego, Balham High Road, SW17 7BQ (Niedziela, 12.00 – 14.00)

POSK, 238-246 King Street, Hammersmith W6 0RF (Niedziela, 12.00 –14.00)

Polski Pub Gospoda, 2 Bedford Road, RG1 7HS Reading (Wtorek, 18.00 – 19.30)

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Anonimowy  - Miłość i nienawiść...Gdzie jest sprawiedliwość?   |2009-05-05 19:13:52
To nie prawda że czas leczy rany, on tylko przyzwyczaja do bólu...uczy jak żyć bez ukochanej osoby, jak żyć tylko wspomnieniami...Mój chłopak miał 21 lat jak odszedł do innego świata...,do świata Boga-o ile on istnieje...Bo co za Bóg pozwala na odejście tak dobrego człowieka...złaknionego uczucia, miłości, ciepła. Gdzie jest sprawiedliwość? On miał marzenia, plany...chciał być kolażem, założyć zakład elektryczny, mieliśmy jechać razem do Zakopanego, razem zamieszkać...a teraz to wszystko straciło sens. Nigdy sobie nie wybacze że nie jechałam razem z nim...To drzewo, ten wypadek,ta nie miła rozmowa...to nie tak miało być...! Nurtują mnie nie ustannie pytania...Dlaczego on?Dlaczego mnie zostawił i odszedl tak daleko pozostawiając tylko pustke której nikt nie wypełni, ból i niepokuj, miłość i nienawiść, złamane serce i odwieczne pytanie...Dlaczego...?! Większość osób, które znam dziwi sie że nadal usycham z tęsknoty, że cierpie i tak go wspominam- ale na tym właśnie polega miłość że kocha się pomimo wszystko, pomimo kłamstw, przepłakanych nocy i zranionych uczuć...Często się kłuciliśmy ale zawsze do siebie wracaliśmy...A teraz wiem że już do mnie nie wruci, że odszedł i już go nie zobacze, nie przytule, nie pocałuje, nie pożartuje...On był przy mnie w najtrudniejszych chwilach mojego życia, gdy nikogo nie było- rodziców, przyjaciuł, siostry czy brata...Był moją ostoją spokoju...Teraz nic mi sie nie chce, jedzenie staciło smak, nauka sens...nawet nie potrafie sie skupić na tej głupiej maturze bo wszystkie myśli biegna w jego strone, w strone przeszłości i tego co nas łączyło...
marek  - Smierć   |2010-01-18 11:57:51
starciłem właśnie ojca, byłem ministrantem przez dłuższy czas, ale nie wiem co dzieje się dalej, uważam że wszystkie opini na temat śmierci, i życia leoszego, sory to jest ściema, człoe=wiek odchodzi, kończy życie i koniec, nie ma powrotu, chociaż może ja tego nie rozumiem, jak większość z nas
jowita26  - śmierć bliskiej osoby   |2010-01-22 22:13:18
W zeszłym roku w Wigilię po dwóch latach ciężkiej choroby nowotworowej zmarł mój mąż,choć minął rok od jego śmierci,zamiast pomału godzić się z tym co się stało ja bardziej się pogrążam,złość na świat,na ludzi i tak w kółko,nie mogę się pogodzić,że w tak młodym wieku zmarł,a też mieliśmy plany na wspólne życie,codziennie zadaje sobie pytanie jak dalej normalnie żyć,gdy jego przy mnie nie ma,a jedyne uczucia to ból,złość,tęsknota.
Angelika  - NIE WIEM JAK ŻYĆ DALEJ   |2010-02-09 14:26:00
Mam 46 lat, właśnie dziś moje urodziny. A wczoraj pochowałam mojego Ukochanego, Jedynego, Nadroższego - odszedł nagle, po krótkiej chorobie, którą większość lekceważy... Zostałam po raz drugi wdową... Ocalił mnie poprzez swoją Miłość od rozpaczy po śmierci pierwszego męża, którego straciłam w wieku 28 lat. Byliśmy jak 2 połówki jednego serca, jednej duszy, płakał i śmiał się ze mną, została po nim PUSTKA I CISZA, taka straszna, że nic nie może jej zagłuszyć. Nawet nie mogę umrzeć, bo mam kochane dziecko, dla którego muszę teraz żyć. Nie przeraża mnie śmierć moja, tylko perspektywa życia bez Niego przez kolejne kilkadziesąt lat... Rok temu odeszła moja najdroższa Mama, moje Serce, po 3 miesiącach brat, jeszcze po 3 - wujek, a teraz, nagle - On... Przepełnia mnie tak straszna rozpacz, że nienawidzę słońca, bo przypomina mi radość, której więcej NIGDY nie zaznam, ich oczy, ich ciepło, ich słowa, ich Mmiłość... Czuję się jak wrzucony do oceanu suchy liść, oddany na pastwę obojętnego i okrutnego losu. Wierzyłam w Boga, jak mało kto, modliłam się dzień i noc o ich ocalenie i wyzdrowienie... NIKT mnie nie wysłuchał, nie usłyszał, nie ocalił...
eM  - Jak mam bez Ciebie żyć...   |2010-03-01 22:36:04
"Umieszczam Cię w muzeum mego serca, które często zwiedzam, sycąc Tobą zmysły aż do bólu, zanim na noc zamkną podwoje"
cerpienie.  - ......niby nie ma ale ja to nie wierze !   |2010-03-14 14:21:29
czesc nazywam sie monika mam 13 lat w roku 2008 zmarl moj bardzo bliski wujek i paru innych ludzi w taki sposob ze bylam na 13 pogrzebach nie wirze mialam wtedy 11 lat i bardzo mnie to bolalo i caly czas mnie boli jeszcze do mnie nie dotarlo ze moj 21 letni wujek i jego 15 letnia dziewczyna nie zyja ti jest nie do wiary i do tego sie dowiedzalam zeszlego roku ze moja babcia ma raka a moj ojciec jest alkoholikiem i wzeli zeszlego roku rozwod to jest dla mnie bardzo cieszki czas niewidze sesu dalszego zycia .
madzis[*]   |2010-03-22 12:53:28
Mam na imię Magda wczoraj całkiem niespodziewanie zmarł mój chłopak był zdrowy nigdy nie skarżył się że go coś boli, miał przecież dopiero 19 lat. Nie moge uwierzyć w to co się stało i mimo że każdy mówi niezałamój się to dla mnie to nie uniknione. Znaliśmy się od dzieciństwa moim chłopakiem był od 3 lat, byłam ostatnią osobą która z nim rozmawiała a potem zasnął i już się nie obudził. Czuje jak by pękało mi serce, nie mogę spać jeść patrzeć w okno, wszędzie widzę jego twarz mam wrażenie że jest blisko. Miał marzenia chciał zostać kulturystą i to właśnie marzenie go zabiło...
Monik  - Smierc ojca mojego dziecka   |2010-05-24 01:56:57
Wczoraj sie dowiedzialam, ze ojciec mojego dziecka nie zyje. Moj syn ma 7 lat, prawie 8, jest madry i wie duzo o smierci ale jest tylko dzieckiem i nie wiem jak mu powiedziec, ze jego tata nigdy wiecej do niego nie zadzwoni. Nie mieszkalismy z nim od 2 lat, ale moj syn kochal go i nigdy mu nie zabranialam sie z nim widywac, wrecz przeciwnie, jego ojca naklanialam do telefonowania do niego, informowalam kiedy bedziemy w Polsc aby tylko sie widzieli. Teraz nie wiem co mam powiedziec, jak mu to wytlumaczyc i jak on zareaguje, boje sie, nie moge zasnac bo wiem, ze jutro czeka mnie rozmowa z moim prawie 8 letnim synem. Tak bardzo boje sie zrujnowac jego poukladany swiat
Anonimowy   |2010-06-11 23:06:50
DLACZEGO kobiece serce tylko placze
Anonimowy   |2010-08-04 18:24:30
boli mnie serce, zmarla moja mama we wtorek, po ciezkiej chorobie, nie bylam na to przygotowana, nie rozumiem dlaczego to sie stalo, tak dobra i ciepla osoba, taka uczynna, towarzyska i pogodna, nagle zachorowala. Tyle, co ona wycierpiala, tyle bolu, meki... peka mi serce - chcialam jej pomoc, modlilam sie, blagalam Boga, zeby zabral mnie nie ja, zeby wzial moja zdrowie oddal jej. Tak sie nie stalo, teraz jestem sama, nie wiem jak zyc, co dalej. jestem ciagle w szoku, placze non stop...
marta25   |2010-08-30 16:59:50
witajcie czytelnicy
chce wam sie zwierzyć ale i tak to mi nic nie daje, że sie komós zwierzam...
moj ojciec zmarl pół roku temu nadal czuje żal, smutek, buntuje sie,nie ufam ludziom ani sobie, nie wierze w Boga,nie idzie i najlepiej w pracy,wszystkich traktuje jak wrogów siebie zresztą też, czuje, że umieram w środku, mam dosyć siebie i innych, nie chce mi sie już żyć, robie wszystko żeby również umrzeć, pozwalam sie poniżać, marudze wciąż, mało kto ze mną rozmawia, jestem zagubiona,wogóle jestem niedozniesienia,czuje że opadam z sił nic mi sie nie chce.
Czy nie mam czasem depresji?
Powiedzcie mi jak z tym żyć?jak żyć na tym pierd....świecie...

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Kto jest online

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości 
Reklama