| Ziemia: ogród tajemniczych mocy |
|
|
|
| Autor: Andrzej Maria Borkowski | ||||||
| Czwartek, 04. Marzec 2010 10:50 | ||||||
Sierp księżyca wyszedł spod ciemnej chmury i srebrną poświatą spowija scenę z morską zatoką z kilkoma palmami i miękkim zarysem gór w oddali – jak echo chmur wysoko. Przed nimi wszystko przesłaniające dwie olbrzymie piramidy, wcielenie geometrycznego porządku i wiecznego ładu. Te ostro w mroku zarysowane budowle pustyni, symbole promieni słońca i rozumu, choć ogromne, nie są tu jednak nocą panami – zalewają je, widoczne na pierwszym planie, większe jeszcze i potężniejsze od grobowców faraonów fale oceanu. Wyginają się miękko i połyskują w świetle księżyca. Wszystko tu dziwnie tajemnicze, ponadludzkie w skali, przypominające wizję albo sen pełny niejasnych znaczeń i symboli.
W powojennych pracach Paula Nasha, w początku lat ‘30., gdy już dobrze zna się z paryskimi surrealistami, zdarza mu się dosłownie nawiązywać do Chirico. Widać to w rysunku hotelowego pokoju, którego jedna ze ścian niespodzianie otwiera się na port z frachtowcem i morzem („Harbour and room” 1931 r.), jaki i w „Pustym pokoju” z 1935 roku z podłogą, sufitem i jedną ścianą z zamkniętymi drzwiami, a który z drugiej strony zmienia się w widok białych kredowych klifów angielskiego wybrzeża i rozpościerającego się niżej wzburzonego morza. Wspominane tu prace oraz wiele innych rysunków oraz akwarel obok szeregu obrazów Nasha oglądać można do początków maja na wystawie zorganizowanej przez Dulwich Picture Gallery w południowym Londynie. Przypomina tego na wskroś angielskiego artystę, który choć świadomy nowości europejskiej sztuki, swą twórczością zdradzał jednak przede wszystkim głębokie przywiązanie do angielskiej tradycji wiązania poezji ze sztuką. W opisanych na początku „Piramidach w morzu” znać echa szczególnie mu bliskiej wizyjnej sztuki Williama Blake’a i jego następców z kręgu Samuela Palmera. Znakiem tej szkoły może być wizerunek zamkniętego w kole białego półksiężyca, ale bliska jej i tendancja do upraszczania, monumentalizacji formy i melancholii nastroju. Młody Nash uwielbiał zresztą i Prerefaelitów, szczególnie Dantego Gabriela Rosettiego – sam wahając się pomiędzy poezją, a ilustrowaniem. Czuł się malarzem-poetą. Ten związek malarstwa i poezji sięgający romantyzmu i Blake’a, a dalej jeszcze średniowiecznej tradycji iluminowania obcy był modernistycznej awangardzie i doktrynom czystej sztuki niechętnej „ilustrowaniu”. Malarstwo Nasha z ich perspektywy musi więc uchodzić za nieco prowincjonalne i zapatrzone w przeszłość. Po części takie było, świadomie angielskie, niechętne mocnym kolorom, rozbielone, jakby wypłowiałe, szukające własnych korzeni i inspiracji w pejzażu oraz historii, a raczej prehistorii swej ziemi. Wystawa w Dulwich zatytułowana „Paul Nash. The Elements” nie jest chronologicznie uporządkowaną retrospektywą. Nazwą nawiązuje do sięgającej Empedoklesa i antyku tradycyjnego podziału całego świata na cztery dynamicznie powiązane ze sobą podstawowe elementy: suchego i gorącego Ognia, gorącej i wilgotnej Ziemi, wilgotnej i zimnej Wody oraz zimnego i suchego Powietrza. Wszystkie je przedstawił Nash w otwierających pokaz czterech ilustracjach do luksusowego wydania „Urne Burial” i „The Garden of Cyrus” (1031-32) – dwóch pełnych erudycji utworów XVII-wiecznego angielskiego pisarza i medyka z Norwich, Sir Thomasa Browna. Mają nam sugerować duchowe pokrewieństwo pomiędzy tradycyjną, opartą na elementarnym porządku wizją świata, a spojrzeniem nań Nasha. Świat, który nam tem malarz przedstawia wyrasta przede wszystkim z obserwacji angielskiego pejzażu . Oglądamy więc na jego obrazach drzewa w sadzie, łany zboża, wielokrotnie powracające morskie wybrzeże, skiby zaoranej ziemi i morskie fale. Są tu też proste kompozycje ze zwykłych, bądź znalezionych przedmiotów. Rzadko, prawie nigdy nie oglądamy ludzi. Czasem to pojedyńcza sylwetka człowieka („Wędrowiec” 1911 r.) czasem para zagubiona lub medytująca nad labiryntem świata. Wszystko stara się Nash uprościć, zmonumentalizować. Ten przyjaciel Bena Nicolsona i członek promującej sztukę nowoczesną brytyjskiej grupy Unit One flirtuje z abstrakcją, ale jej granic nie przekracza. Sugeruje tylko elementarne geometrie i bryły, dzięki czemu świat z jego obrazów, zdawało by się dobrze znany, nieoczekiwanie ujawnia obecność jakiejś tajemnicy, niewidocznej na powierzchni ukrytej struktury, porządku i sensu, na którym wszystko się opiera. Przeczuwasz, że nic nie jest dzieje się tu przypadkiem, świat pełen jest hieroglifów, znaków i symboli. Nawet jeśli ich znaczeń nie potrafimy zwykle odszyfrować pozostaje dojmujące przeświadczenie obecności jakiegoś pierwotnego sensu, walki i transformacji elementów. Jeśli to ład, to ład nieludzki, daleki od harmonii, przerastający człowieka, o jakieś własnych, sobie tylko znanych celach. To nie wizja zrodzona w śródziemnomorskim słońcu czy oliwnym gaju, ale na Północy, w gęstym i wilgotnym, mrocznym lesie jakie opisuje Arthur Machen, w nocy przy księżycu, w pobliżu posępnych menhirów i kamiennych kręgów Druidów. Nash przywołuje je czasem na obrazach („Circle of Monoliths” 1938 r.). Pojawiają się i na jego fotografiach, których szereg również oglądamy na wystawie. Najlepiej szerokiej publiczności znane, malowane podczas ostatniej wojny obrazy strąconych i leżących wśród pół niemieckich samolotów jak „Bombowiec w zbożu” z 1940 roku dzięki kontekstowi w jakim je w Dulwich oglądamy też okazują trochę inne oblicze. Niemieckie Messerschmidty z „Totes Meer”(1940-41 r.) upodobniają się do opadłych i zeschniętych liści, trochę i złomów lodowej kry na zamarzniętym zimą morzu. Są czymś więcej niż propagandowymi obrazami w służbie zwycięstwu Albionu. To mroczna refleksja nad kołowrotem rytmów natury, w które jesteśmy wplątani, a którym nasze wojny i spory są tylko obojętnym i znikomym przyczynkiem. Przeznaczeniom nie uciekniemy. ----------------------- Paul Nash. The Elements, Dulwich Picture Gallery, Gallery Rd, London SE 21 –pociągiem do West Dulwich z Victoria Station, albo do North Dulwich z London Bridge. Otwarte od wtorku do piątku od 10.00 do 17.00, a w weekendy i poniedziałki świąteczne (bank holidays) od 11.00 do 17.00, zamknięte w zwykłe poniedziałki. Bilety: £9; seniorzy £8; ulgowe: £5. Do 9 maja.
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |